Wydawnictwo polska Prasa Pomorska Wydawnictwo Polska Prasa Pomorska kanał rss Aktualności http://wppp2.ovh.org/ Sat, 07 Nov 2009 07 20:56:52 GMT Kanał RSS gazet pl WPPP ® Created by Arnoldk_20 wppp1@wp.pl Sat, 07 Nov 2009 07 20:56:52 GMT 30 Teatralne wariacje w Zespole Szkół w Świerczynie 2009.11.04 - 23:27GMT W Świerczynie w dniach 23 – 24 października br. odbyło się Forum teatralne dla dzieci i młodzieży. Z inicjatywy Jolanty Augustyniak i Małgorzaty Grodzińskiej – instruktorek Grupy teatralnej Świerszcze, działającej w Zespole Szkół w Świerczynie, już po raz trzeci zainteresowani uczniowie ze szkół gminy Wierzchowo mogli doskonalić swoje umiejętności aktorskie. W tym roku warsztaty prowadzili artyści z Teatru KRZYK z Maszewa: Marek Kościółek, Anna Giniewska i Marcin Pławski. Zaproponowany przez nich dwudniowy cykl zajęć intensywnie rozwijał umiejętności przydatne młodym uczestnikom nie tylko podczas występów teatralnych, ale również w życiu codziennym. Otwarcie na uczucia drugiego człowieka, analiza własnych odczuć, odwaga w działaniu, pomysłowość, dobra współpraca w grupie i odpowiedzialność za innych są cennymi wartościami, które kształcili instruktorzy. Do tego trzeba dodać ćwiczenia nienagannej dykcji oraz wyśmienitą, twórczą zabawę i obraz III. Forum teatralnego dla dzieci i młodzieży byłby pełen. Inicjatywa ta wspierana jest praktycznie i merytorycznie przez dyrektora szkoły p. Krystiana Ignacaka. Serdeczne podziękowania należą się sponsorom: Komisji Kultury, Kultury Fizycznej, Oświaty, Zdrowia i Opieki Społecznej Rady Gminy Wierzchowo oraz Radzie Rodziców ZS w Świerczynie, bez wsparcia finansowego których impreza by się nie odbyła. Kolejne Forum za rok. Zapraszamy! (o)]]> http://wppp2.ovh.org/str/artykul.php?gaz=tpd&id=1257373674&rss=rss Wydawnictwo Polska Prasa Pomorska wppp1@wp.pl Wziął pistolet gazowy na Halloween 2009.11.03 - 00:47GMT (ŁOBEZ) W gimnazjum, podczas przerwy, 15-latek bawił się bronią gazową. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Łobzie otrzymał zgłoszenie od dyrekcji szkoły, że jeden z uczniów, podczas przerwy, bawił się bronią. Dyżurująca nauczycielka zauważyła tę zabawę i zabrała broń. Początkowo myślała, że to zabawkowy pistolet, lecz gdy wzięła go do ręki stwierdziła, że jest o wiele cięższy, niż plastikowa zabawka. O całym zajściu poinformowała dyrektorkę, która zadzwoniła na Policję. Przybyli do szkoły policjanci zabezpieczyli broń. Ze ich wstępnych ustaleń wynika, że jest to broń gazowa. Takie potwierdzenie musi jednak wydać biegły z zakresu balistyki. 15-latek stwierdził, że dostał broń od chłopaka swojej siostry. Zapomniał wyjąć ją z plecaka. Chciał ją wykorzystać podczas zabawy Halloween. W szkole pochwalił się bronią koleżance, która bawiła się nią podczas przerwy. Jak się okazało, właściciel broni, chłopak siostry 15-latka, nie miał pozwolenia na taką broń. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Łobzie. (kp) ]]> http://wppp2.ovh.org/str/artykul.php?gaz=tl&id=1257205668&rss=rss Wydawnictwo Polska Prasa Pomorska wppp1@wp.pl Kilka uwag o mechanizmach nacisków, układach, szpitalu i uzdrowisku 2009.10.28 - 15:19GMT Dzień dobry Państwu. W dzisiejszym artykule chciałbym na początku odnieść się do wydarzeń, mających miejsce niedawno w sąsiednim powiecie białogardzkim. To, co od pewnego czasu wyprawia tam Platforma Obywatelska, jest po prostu szczytem arogancji i bezczelności. Zapewne większość z Państwa wie, o co chodzi, gdyż artykuł na ten temat ukazał się 10 września 2009 r. w dzienniku „Rzeczpospolita”, jednakże dla tych niezorientowanych przypomnę, że sprawa dotyczy 30 mln zł, jakie Ministerstwo Rozwoju Regionalnego przeznaczyło na dokończenie ostatniego etapu modernizacji szpitala, po byłych jednostkach armii radzieckiej w Białogardzie. Pan wojewoda zachodniopomorski, członek PO, Marcin Zydorowicz, w maju 2009 r. zaaprobował powyższą dotację. Niestety, w międzyczasie w wyniku tragicznego wypadku śmierć poniósł Poseł na Sejm z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Marian Goliński. Na Jego miejsce powołany został dotychczasowy burmistrz Białogardu Pan Stefan Strzałkowski, co z kolei spowodowało, iż na 20 września br. ogłoszone zostały przedterminowe wybory na burmistrza. I tu tkwi sedno sprawy. Na pełniącego tymczasowo obowiązki burmistrza Białogardu powołany został, przez premiera Tuska, działacz Platformy Obywatelskiej z Karlina Pan Marek Lewandowski, który stał się jednocześnie kandydatem tej partii we wrześniowych wyborach na burmistrza. Na marginesie można wspomnieć, iż tenże Pan zorganizował sobie kampanię wyborczą za pieniądze z budżetu Miasta i Gminy Białogard. Ale wracając do meritum; całkiem niedawno pan wojewoda zmienił zdanie na temat przyznanej Białogardowi dotacji na modernizację szpitala i postanowił całą sumę pieniędzy oddać z powrotem do ministerstwa. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, żeby dać do zrozumienia mieszkańcom Białogardu, iż w przypadku wybrania na burmistrza kandydata PO dotacja może zostać przywrócona. Jeśli jednak wybory wygra kandydat PiS, to środki te przepadną, a winę za niedokończoną inwestycję i tak po pewnym czasie zwali się na lokalnych działaczy PiS. Mieszkańcy Białogardu nie dali się jednak zastraszyć i w drugiej turze na burmistrza wybrali kandydata popieranego przez PiS. Warto w tym miejscu przypomnieć, jaką brudną i ohydną kampanię oszczerstw prowadziła Platforma Obywatelska wobec kandydata PiS; wspomnieć tu można chociażby o incydentach polegających na dorysowywaniu przez młodych działaczy PO lisiego pyszczka na plakatach Pana Zbigniewa Raczewskiego. Platforma, mimo zaangażowania w Białogardzie ogromnej rzeszy polityków z najwyższej półki (do Białogardu przyjechał chociażby słynny już były szef klubu parlamentarnego PO pan Zbigniew Chlebowski, czyli słynny „Zbychu” z afery hazardowej) oraz znacznych środków finansowych i tak przegrała te wybory, które były dla niej swoistym poligonem doświadczalnym przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi w całej Polsce. To dobry znak dla Polski. Skoro białogardzianie potrafili otrząsnąć się z kłamliwej propagandy sukcesu, głoszonej przez niektóre usłużne, polskojęzyczne media, względem Platformy, to reszta Polaków też jest w stanie to zrobić. Słyszeli Państwo zapewne o słynnej już aferze hazardowej ze „Zbychem” i „Mirem” w rolach głównych. Ja na kanwie tego wydarzenia chciałbym Państwu zadać retoryczne pytanie: czy przypadkiem jest, iż w wyborach do Sejmu w 2007 roku 90% więźniów w zakładów karnych głosowało na Platformę Obywatelską? Jeżeli chodzi o bliższe mi miasta, czyli Połczyn-Zdrój i Świdwin, to działania tutejszych członków PO są podobne, jak w całej Polsce i polegają głównie na zapewnianiu dochodowych stanowisk sobie i swoim najbliższym. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Ja powiem tylko o tych z mojego rodzinnego Połczyna. Dwóch działaczy PO: panowie Koman i Hryciów w Zarządzie Spółki Uzdrowisko Połczyn S.A., dyrektor Domu Wczasów Dziecięcych pan Łazarz, żona Pana Marka Zielińskiego, lokalnego działacza PO, byłego już dyrektora ds. Lecznictwa w Uzdrowisku i ordynatora oddziału wewnętrznego połczyńskiego szpitala, została chyba tylko przypadkiem zastępcą dyrektora nowo powstałej w Połczynie szkoły średniej. Z kolei żona innego działacza PO, Pana Żukowskiego, dyrektora połczyńskiego szpitala (wsławił się w dziejach Połczyna tym, iż zostawił niedawno tenże szpital z prawie 6 mln długiem, za co z kolei otrzymał ciepłą posadkę w szczecińskim NFZ, a ze szpitalem co? - do prywatyzacji), została właśnie nowym dyrektorem ds. Lecznictwa w Uzdrowisku, na miejsce Pana Marka Zielińskiego. I tak połczyńscy działacze Platformy wymieniają się tymi stanowiskami między sobą, żeby żyło im się lepiej. A wicestarosta z PO, Pan Roman Kozubek, który roztacza wokół siebie fałszywą aurę nieskazitelnego działacza samorządowego, ostrzy już sobie zęby na stanowisko burmistrza Połczyna-Zdroju, co byłoby ostatecznym dopełnieniem inwazji platformerskiego układu politycznego na nasze biedne miasteczko. Czy po Pani Barbarze Nowak na Połczyn ma spaść kolejna plaga w postaci Pana Kozubka? W tym przypadku jest jednak pewien mały szkopuł. Pan Kozubek będzie potrzebował do realizacji swojego planu Państwa głosów, a to może nie być już takie proste. No, ale co tam, siądzie sobie pan Roman z wojewodą zachodniopomorskim, i może coś wymyślą, aby przekonać połczynian do jedynego słusznego wyboru, tak jak to Platforma próbowała zrobić w Białogardzie. A ja mówię - nie dajmy się zwieść fałszywej propagandzie PO, tak jak nie dali się mieszkańcy Białogardu. A teraz kilka spraw, które dotyczą bezpośrednio Połczyna i jego mieszkańców. Na początek mój ulubiony temat, czyli Uzdrowisko. Panowie Koman i Hryciów konsekwentnie realizują swoją politykę pozbywania się wykształconych, kompetentnych i najwartościowszych dla Spółki pracowników. Ostatnio pozbyli się Kierownika Działu Marketingu Pani Jolanty S., młodej, wykształconej i świetnie znającej język niemiecki dziewczyny, której Uzdrowisko zawdzięcza nawiązanie współpracy z niemieckimi firmami turystycznymi na pobyty niemieckich kuracjuszy w połczyńskich kurortach. Panowie z Zarządu powiedzą zapewne, iż to nie prawda, gdyż Pani Jolanta zwolniła się sama z pracy. I słusznie, że się zwolniła, gdyż - z tego co się dowiedziałem - ceni sobie bardziej swoje zdrowie, niż pracę dla takich osób jak panowie Koman i Hryciów. Ja ze swojej strony powiem z całą mocą i odpowiedzialnością, iż panowie Koman i Hryciów działają w ten sposób na szkodę Spółki. Przecież pani Jolanta może zabrać swoje kontakty z niemieckimi firmami do nowej pracy, co zresztą powinna zrobić, a Uzdrowisko może stracić na tym setki tysięcy, jak nie miliony, złotych. Za to w dziale Marketingu i Sprzedaży rządzi teraz ktoś ze Szczecinka, który nie wykazał się niczym innym, poza tym, iż zaraz po członkach zarządu ma najwyższe dochody. Już to Państwu mówiłem wcześniej - platformersi dbają o swoich. Poza tym w Uzdrowisku znowu zaczyna panoszyć się pan J. Ch., lokalny przedsiębiorca budowlany, właściciel konkurencyjnego wobec Uzdrowiska Połczyn pensjonatu „Hopferówka”. Dziwnym trafem firma pana Ch. znowu zaczęła wygrywać przetargi na roboty budowlane w Uzdrowisku, tak jak to miało miejsce za czasów pana Saka. Może to przypadek, a może jest to wynik działań Zarządu Spółki, który jakiś czas temu zwolnił młodego pracownika, członka uzdrowiskowej komisji przetargowej, pana Łukasza J. A co tam słychać u naszej kochanej burmistrz pani Barbary Nowak? Chyba nie za dobrze. W ostatnim czasie Pani burmistrz stara się ratować budżet gminy poprzez emisję obligacji komunalnych. Decyzja byłaby słuszna, gdyby została podjęta znacznie wcześniej, zanim zaciągnęła kredyty na inwestycje, po części zresztą nietrafione i tak bardzo zadłużyła gminę. Gwoli sprawiedliwości muszę przyznać, iż obecne zadłużenie gminy w przeważającej części jest udziałem nie burmistrz Nowak, ale jej poprzednika na tym stanowisku Pana Stanisława Wziątka, obecnie posła z ramienia SLD. Na marginesie; interesujące jest, iż w Polsce ten, kto więcej sknoci w życiu publicznym, ma większe szanse na zrobienie zawrotnej kariery politycznej. To oczywiście nie usprawiedliwia pani burmistrz w podejmowanych przez nią kolejnych nieudolnych działaniach. Czytałem artykuł w „Wieściach Świdwińskich” z dnia 10 sierpnia 2009 r. pt. „Gmina ratuje się obligacjami” i dziwi mnie, iż nasi inteligentni radni nie zadali pani burmistrz podstawowego pytania - na jakie konkretnie inwestycje mają być przeznaczone środki pochodzące z emisji obligacji. Przecież, podobnie jak w przypadku kredytu, uzyskanie środków z emisji obligacji musi być poprzedzone przedstawieniem szczegółowego planu inwestycyjnego, tymczasem my na ten temat nic nie wiemy. Mam nadzieję, że Pani burmistrz oświeci naszych dzielnych radnych w tej kwestii. Poza tym doszły mnie słuchy, iż Pani burmistrz Nowak narzeka na swoich pracowników w magistracie, skarżąc się, iż to przez ich nieudolność nie może realizować swoich ambitnych planów rozwoju gminy. Pamiętam, ile moich młodych, wykształconych kolegów i koleżanek zaraz po studiach próbowało podjąć pracę w Urzędzie Miejskim w Połczynie-Zdroju, ale napotykali na szczelną barierę kolesiostwa oraz lokalnych koterii. Teraz wszyscy oni wyjechali z Połczyna i pracują dla dobra innych miast lub firm, zamiast brać czynny udział w rozwoju swojej gminy. Na koniec chciałbym jeszcze kilka słów poświęcić sytuacji szpitala w Połczynie. Otóż do wiadomości wszystkich mieszkańców powiatu świdwińskiego chciałbym przekazać, iż nasz szpital powiatowy stracił już płynność finansową i właśnie dlatego jego dyrektor Tomasz Żukowski, starosta Majka i wicestarosta Kozubek ratują się prywatyzacją, nie mając w tej sytuacji innego wyjścia. Po części jest to właśnie realizacja tego słynnego planu B pani minister Ewy Kopacz. Na czym on polega? Jak wiadomo, Prezydent zawetował ustawę, autorstwa PO, nakazującą prywatyzację wszystkich szpitali w Polsce, łącznie z punktami krwiodawstwa. Ten plan nie wypalił, więc PO przystąpiła do realizacji planu B. Zapewne pamiętają Państwo, jak jeszcze kilka miesięcy temu w Polsce głośno było o tym, iż dyrektorzy szpitali skarżą się na skandalicznie niskie sumy pieniędzy oferowane przez wojewódzkie NFZ-y, w ramach zawieranych kontraktów na świadczenie usług zdrowotnych przez szpitale. Teraz, kiedy szpitale już dawno wykorzystały swoje skandalicznie niskie limity środków przyznanych przez NFZ, generują tzw. nadwykonania, czyli świadczenia usług zdrowotnych nie finansowanych już z kasy NFZ. Szpitale muszą to robić, bo przecież nie wyrzucą za drzwi pacjentów, którzy potrzebują specjalistycznej pomocy lekarskiej. Do tej pory NFZ zawsze wypłacał szpitalom środki pieniężne za te nadwykonania, ale nie w tym roku. W 2009 roku szpitale w całej Polsce nie mają wypłacanych pieniędzy za nadwykonania, co z kolei powoduje, iż zadłużają się jeszcze bardziej. I to jest właśnie sedno tego słynnego planu B pani Ewy Kopacz. Nie kijem go, to pałką. Nie można było sprywatyzować szpitali ustawowo, to zmusimy je do tego poprzez masowe bankructwa. W taką pułapkę wpadł też szpital w Połczynie-Zdroju, który nie dość, że jest zadłużony na ponad 6 mln, to jeszcze nie ma wypłaconego nadwykonania w kwocie ponad 600 tys. zł za pierwsze półrocze 2009 roku. Tak więc jedna z liderek Platformy Obywatelskiej, partii dyrektora szpitala pana Tomasza Żukowskiego, wykończyła nasz szpital w Połczynie. No ale to nie przeszkodziło panu dyrektorowi Żukowskiemu podnieść jeszcze na koniec stawek wynagrodzenia dla lekarzy kontraktowych, zatrudnionych w szpitalu, w tym swojemu koledze z PO panu Zielińskiemu. Tak jakby nasi lekarze z Połczyna zarabiali mało. Wiecie państwo, ile miesięcznie zarabia u nas lekarz kontraktowy? A z kilkanaście tysięcy miesięcznie. No, żeby to jeszcze byli naprawdę dobrzy lekarze, to można by to zaakceptować. Za to pan dyrektor Żukowski uważa, iż reszta personelu szpitala zarabia wystarczająco dużo, dlatego nie potrzebuje podwyżek. Zaiste typowe myślenie platformerskie. Bogatym dać jeszcze więcej, a biednym zabrać to, co mają. Teraz niech Państwo zwrócą uwagę na ważną sprawę. Otóż szpitale w Polsce w przeważającej większości bardzo szybko wyczerpują przyznane im przez NFZ środki, generując potem tzw. nadwykonania, a to wszystko w imię zasady, iż zdrowie ludzkie nie ma ceny. Przecież pacjenci potrzebujący pomocy lekarskiej muszą zostać przyjęci do szpitala, niezależnie od tego, czy pieniądze z NFZ są, czy ich nie ma. No taka jest właśnie istota przysięgi Hipokratesa, którą składa każdy lekarz w Polsce. A teraz niech Państwo przemyślą to logicznie. Czy prywatny przedsiębiorca, który jest przecież nastawiony na zysk, będzie w ramach istniejących kontraktów z NFZ, narażał się na starty poprzez jakieś nadwykonania? No oczywiście, że nie! Wyznaczy on po prostu jakiś limit przyjmowanych pacjentów, który zapewni mu odpowiedni zysk, a potem niech się dzieje co chce. A dla wiadomości personelu szpitala w Połczynie, który podobno cieszy się na wieść o prywatyzacji, mając nadzieję na wyższe zarobki. Maksymalizacja zysków odbywa się poprzez minimalizacje kosztów własnych, w tym wynagrodzenia. Coś na ten temat mogą Państwu powiedzieć pielęgniarki ze szpitala w Kamieniu Pomorskim, który niedawno został właśnie sprywatyzowany. Chcę na koniec powiedzieć Państwu, iż publiczna służba zdrowia była, jest i będzie deficytowa. Tak jest w każdym z państw Unii Europejskiej. Oprócz tego może istnieć, ale w sposób ograniczony, prywatna służba zdrowia dla ludzi bardziej zamożnych. I tak też jest w większości krajów UE. A w Polsce Platforma Obywatelska chce sprywatyzować całą służbę zdrowia. Pytanie - po co? Żeby kręcić lody? Dziękuję. Antysalonowiec]]> http://wppp2.ovh.org/str/artykul.php?gaz=ws&id=1256739552&rss=rss Wydawnictwo Polska Prasa Pomorska wppp1@wp.pl (ZŁOCIENIEC.) - Obyś nie zginął pod cudzym asfaltem, pod cudzym polbrukiem 2009.10.28 - 22:58GMT (ZŁOCIENIEC.) - Mamy w kraju skandale, które w jednym zawołaniu wyborcy do posła, którego ten wyborca posłem wybrał, powinno brzmieć: - Pan jesteś kryminalista. - I tak w gruncie rzeczy to zawołanie dzisiaj brzmi. Teraz, by zniwelować rażącą siłę prawdy, będzie działać komisja sejmowa z zadaniami śledczymi. Komisja pod nadzorem posłów, których wymieniane tu zawołanie też dotyka. Jeśli w tak odkrytej sprawie w Parlamencie działa się właśnie tak, jak tu w skrócie pokazuję, to co się dzieje w sprawach, o których nie mamy zielonego pojęcia? Sztandarowe w tej kwestii jest to, że na przykład do powołania komisji do spraw banków w ogóle nie dopuszczono. O lustracji majątkowej i innych, Polak w swym Parlamencie już nie usłyszy. Dlaczego ten Parlament w takim razie z tak dumnym przymiotnikiem – polski? Ano, dlaczego? WŁADZA POZAKONSTYTUCYJNA Nie unurzani w codzienne uzależnienia publicyści twierdzą, że w Polsce faktycznie rządy są sprawowane przez ciało pozakonstytucyjne, nie przez depozytariuszy wyborców. Posłowie – decydenci, to tak zwane słupy. Zaskakujące, ale na poparcie tej tezy jest ogrom argumentów. A do tego ostatnio ambasador USA poinformował, że Polska do Afganistanu na dniach dośle sześciuset żołnierzy. Nasz prezydent i premier poinformowali potem, że o niczym nie wiedzą. Ambasador zaś mówił, że dosyłkę żołnierza uzgodnił w czasie rozmów z naszymi najwyższymi. Jak było, wyborca się nie dowie. Przed przyjazdem owego ambasadora w Polsce były protesty, by tylko nie on. Mamy więc władzę jeszcze jedną. Kto krajem rządzi tak naprawdę i w czyim interesie, akurat zdjęto eksperta od tych spraw, szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Pozostałe służby po co więc? A NASZE SKANDALE, ZŁOCIENIECKIE A co ze skandalami u nas, w Złocieńcu? To samo, tyle, że jakby niżej, a właściwie, to już bardzo niziutko. Oto w sprawie drzwi do toalety w klatce budynku przy 11 Listopada, do tej pory nikt nie zareagował. Tygodnik kłopot pokazał w czasie wakacji i do tej pory nic, cichutko. We wtorek rozmawialiśmy z lokatorem z tej klatki, brakiem toalety najbardziej poszkodowanym, powiedział: - Nikt, dosłownie nikt, z ZGM-u w tej sprawie u mnie nie był. Ja nie czekam na efekt działania Tygodnika. Sam składam pisma do firmy, najstarsze półtora roku temu. I nic. Szczerze, to nawet już nie czekam. To takie firmy. - Przyjrzeliśmy się jeszcze drzwiom do tej klatki prowadzącym. Dziury, dykta, bez zamków, bez klamek, ledwie co się trzymają. A co za nimi? - słynna zetgeemowska toaleta bez drzwi. Z artykułu w Tygodniku – Wita was muszla klozetowa. OTO WASI RADNI Nie mamy innego wyjścia. Teraz przypominamy mieszkańcom budynku z tymi drzwiami i z tą toaletą; radni, których stąd wybraliście, to sama przewodnicząca Rady Urszula Ptak i Andrzej Kozubek. Chcą Państwo rzetelnej interwencji w ZGM-ie, ci radni tego Wam nie odmówią. Przewodnicząca ma nawet swoje dyżury. Czytelnicy Tygodnika oczekują; jak prasa już się czymś zajmie, to sprawa ma szansę być załatwioną. Tymczasem w Złocieńcu wedle naszych rozpoznań, władza najbardziej jest uwikłana w działanie tylko jakby w określonych rewirach. Polbruczek, asfalcik na przykład, są tu tak kładzione, aby jakby w ściśle określone miejsca doprowadzić. Nawet bardzo ściśle. Bywa i tak, że ulicę Parkową w Złocieńcu zakładano już dwa razy, części Łąkowej do dzisiaj nie ruszono jeszcze ani razu. A na Staszica budynki są podpierane kołkami. Co radny może (?), oto przykład pierwszy lepszy. Były radny Bronisław Stochaj ma domek nad jeziorem Rakowo. Z polbruczkiem pod sam domeczek. Podczas jego kadencji polbruk położono też na Jeziornej, od której jego króciutka uliczka „Widok” odbiega na kilkadziesiąt metrów. Postarał się. Umiał załatwić. Przy Jeziornej niektóre domki, to istne ruiny, ale teren wart rzeczywiście dbałości, bo to okolica przepiękna. O co więc chodzi? Ano o to, że radni, jak tylko chcą, to potrafią nawet choćby polbruk pod wła]]> http://wppp2.ovh.org/str/artykul.php?gaz=tpd&id=1256767094&rss=rss Wydawnictwo Polska Prasa Pomorska wppp1@wp.pl